Ratownicy wyłowili z Bałtyku ciało 18-latki. 21-letniego mężczyzny wciąż nie znaleziono

Otwarte wody wciąż zbierają żniwo. Do kolejnej, wielkiej tragedii doszło na plaży w Łebie w nocy z wtorku na środę 5 września. To wtedy dwie 18-latki i 21-letni kolega z Żywca udali się do baru, gdzie pili alkohol. Po wizycie w pubie całą trójką udali się na plażę. Usiedli w miejscu, gdzie stoi wysoki słup z napisem „zakaz kąpieli”. Mimo ostrzeżenia weszli do Bałtyku, aby się wykąpać. Niestety, nie przewidzieli, że wysokie fale mogą okazać się dla nich śmiertelnie niebezpieczne. W mgnieniu oka zabawa w wodzie przerodziła się w dramatyczną walkę o życie. Są wśród nich ofiary śmiertelne.

Wołanie o pomoc

Kiedy cała trójka znalazła się w morzu,około godziny 1.30 wołanie o pomoc jednej z nastolatek usłyszał właściciel pobliskiego, plażowego baru. Mężczyzna bez chwili namysłu wezwał ratowników, po czym sam ruszył w stronę falochronu, aby rzucić tonącej nastolatce koło ratunkowe. Chwilę później na miejscu zdarzenia wstawili się funkcjonariusze policji.

Zobaczyłem mężczyznę stojącego na betonowym falochronie, który ciągnął linę. Podbiegłem do niego i zobaczyłem, że do liny przywiązane jest koło ratunkowe, którego kurczowo trzyma się wycieńczona dziewczyna – opowiada sierż. sztab. Łukasz Kisielewski

Nastolatkę udało się uratować

Mężczyźni doholowali 18-latkę do brzegu. Przerażona i mocno poobijana dziewczyna trzęsła się z zimna. Policjant oddał jej swoją służbową koszulę.

Była w strasznym stanie, cała poobijana. Powiedziała, że w wodzie są jeszcze dwie osoby. Zauważyłem, że na miejsce dotarła już motorówka ratowników, którzy ich szukają – dodaje Kisielewski

Pozostała dwójka nie miała tyle szczęścia.

Przy falochronie chwilę później ratownicy wyciągnęli z wody koleżankę ocalonej. Na ratunek w jej przypadku było już jednak za późno. Mimo reanimacji dziewczyna zmarła. Ciała 21-letniego kolegi wciąż nie odnaleziono. Poszukiwania chłopaka przerwano około 4 nad razem z powodu złych warunków pogodowych.

Przyczyna tragedii

Według funkcjonariuszy przyczyną tragedii mogły być złe warunki panujące wówczas na morzu. Młodzi ludzie weszli do wody w okolicy falochronu, gdzie często pojawiają się wiry. W akcji brali udział strażacy z Lęborka i Łeby, straż graniczna, brzegowa służba ratunkowa, a także nurkowie z Gdańska.

Źródło: fakt.pl, natemat.pl | Fotografie: imgur.com