Śledczy pogrążają egzaminatora. Miał wystarczające możliwości, by zapobiec śmierci Angeliki

Echa po wypadku na przejeździe kolejowym w Szaflarach, gdzie zginęła 18-letnia Angelika, wciąż nie milkną. Cały czas trwają ustalenia, co zrobił egzaminator, aby nie dopuścić do tragedii? Jak twierdzą śledczy, mężczyzna miał wystarczającą ilość czasu i odpowiednie warunki do tego, aby zatrzymać pojazd jeszcze przed torami. Wiadomo już, że dzisiaj o godzinie 10.00 prokuratura rozpoczęła przeprowadzanie eksperymentu procesowego, który pozwoli potwierdzić wszelkie ustalenia. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.

Egzaminator miał sporo czasu i odpowiednie warunki do tego, aby zareagować

Biegli obliczyli, że samochód przejechał tuż obok znaku STOP znajdującego się przed przejazdem kolejowym z prędkością 17 km/h. Znak jest umieszczony od pierwszej szyny w odległości dokładnie 8 m i 40 cm – to bardzo dużo zważywszy na fakt, jak szybko się przemieszczali. Nie ulega wątpliwości, że egzaminator był w stanie wyhamować przed torami, jeśli tylko zareagowałby w odpowiednim momencie. Śledczy zdołali również stwierdzić, że hamulce po stronie mężczyzny były sprawne. Nic zatem nie stało na przeszkodzie, aby z nich skorzystać, a tym samym uniknąć tragedii.

Egzaminator nie wydał polecenia, by kursantka opuściła auto

Przypomnijmy, że prokuratura przyjrzała się także nagraniom z kamer pociągu, które zostały zabezpieczone przez Komisję Badania Wypadków Kolejowych. Materiały są bardzo dobrej jakości – doskonale widać na nich obraz i słychać dźwięk. Jak wynika z nagrań pochodzących z samochodu, ostatnią komendę, jaką wydał egzaminator, słychać w rejonie ronda. Na przejeździe nie kazał Angelice opuszczać auta. Taka reakcja ze strony mężczyzny przyczyniła się do tego, że świadkowie zdarzenia, najbliższa rodzina i internauci, nie pozostawiają na nim suchej nitki.

Wielu z nich uważa, że dziewczyna mogła przeżyć. Wystarczyło tylko odpowiednio zareagować.

Źródło: o2.pl, popularne.pl | Fotografie: imgur.com