Przeprowadzał eksperymenty na dzieciach w czasie II Wojny Światowej. Były okrutne

Josef Mengele przyjechał do Auschwitz 30 maja 1943 roku. W Oświęcimiu prowadził „badania”, które teraz ludzie nazywają wprost – torturami. Interesował się ciążą mnogą, rakiem wodnym, dziedzicznością oraz cechami rasowymi. Po pewnym czasie od więźniów otrzymał przydomek „Anioła Śmierci”, na który w pełni sobie zasłużył.

Jak amant filmowy z morderczymi skłonnościami

Był to mężczyzna wyglądający jak amant filmowy, z gładką, przyjemną twarzą, o niezwykle regularnych rysach. Zawsze nosił na sobie mundur, wyglądał czysto i elegancko, gdziekolwiek się pojawił, roztaczał atmosferę strachu i niepewności, ponieważ było wiadomo, że przeprowadzał selekcje i wysyłał ludzi do gazu – tak wspominali go więźniowie

Zaczął od badań dzieci cygańskich

Szczególnym zainteresowaniem Josef Mengele obdarzył bliźnięta i to właśnie na nich przede wszystkim skupiał swoje „badania”. Pierwsze pseudomedyczne doświadczenia rozpoczął w cygańskim obozie na dzieciach, których sympatie i zaufanie zyskał sobie obdarowywaniem ich słodyczami. Stworzył nawet przedszkole w baraku 29 i 31. Jak się później okazało, zrobił to po to, aby mieć jak najłatwiejszy dostęp do kandydatów na doświadczenia.

Mengele interesował się również dziećmi żydowskimi, szczególnie tymi z wrodzonymi wadami. Malutkie bliźnięta – od 2. roku życia – i ich matki znajdowały się w baraku 22. Z kolei starsze bliźniaki, karły i osoby kalekie umieszczano w baraku 15. Wszyscy, którzy znaleźli się w tych dwóch miejscach, byli chronieni przed selekcjami czy też złym traktowaniem ze strony funkcyjnych i SS-manów. Znajdowały się za to pod całkowitą władzą Mengele i poddawane były przeróżnym eksperymentom.

Jak to wszystko wyglądało krok po kroku?

Dana osoba była poddawana wieloetapowym badaniom kliniczno-psychiatrycznym. Rozpoczynały się one od zebrana wywiadu chorobowego, który miał na celu poznanie historii chorób czy ewentualnych uszkodzeń mózgu. Później dochodziło do oględzin lekarskich, na ich podstawie wskazywano lub wykluczano wszelkie deformacje ciała – nawet skrzywienia zębów czy kręgosłupa. Po tym przychodził czas na badania systemu nerwowego, m.in. sprawdzano odruchy, mobilność, siłę czy wrażliwość. Ostatnim etapem były badania psychiatryczne – orientacji, spostrzegawczości, pamięci czy wiedzy.

„Doświadczenia chirurgiczne”

Najtragiczniejsze dla każdego z badanych były „doświadczenia chirurgiczne”. Oto, co na ich temat mówi była więźniarka, Vera Alexander, która pełniła funkcję w baraku dla bliźniaków w obozie cygańskim:

(…)Przyszedł esesman i zabrał z polecenia Mengelego dwoje dzieci. Byli to moi ulubieńcy, Guido i Nino, lat około 4. Jeden z nich był garbaty. W dwa dni albo trzy dni później esesman przyniósł ich z powrotem w strasznym stanie. Byli oni jak bliźnięta zszyci. Garbaty był przyszyty do drugiego dziecka plecami i nadgarstkami. Mengele połączył ich żyły. Rany ropiały, ponieważ były brudne. Czuć było straszny smród gangreny. Dzieci krzyczały całą noc

Nie były to jedyne eksperymenty

Inny więzień, Moshe Ofer opowiedział o tym, że Mengele przecinał też jądra, wstrzykiwał w nie chemikalia i operował kręgosłupy garbatych. Inne badania wykonywali z jego polecenia niektórzy więźniowie lub lekarze specjaliści z danej dziedziny. Oto, co opowiedział jeden z nich:

Dokonywałem dla niego pomiarów bliźniąt, pobierałem i badałem ich krew. Pracowałem pod jego nadzorem. Nie miał do mnie zaufania. Posądzał mnie o sabotaż i celowe fałszowanie wyników

„Badania okulistyczne”

Były też tzw. badania okulistyczne. Sprawdzano na przykład czy rozstaw oczu u bliźniąt jest taki sam oraz porównywano odcienie ich tęczówek. Co więcej, badanym zakrapiano oczy różnymi preparatami. U osób dorosłych powodowało to ropienie oczu, u dzieci utratę wzroku, a u niemowląt po prostu śmierć. Po wykonanych eksperymentach dzieci zabijano, a ich gałki oczne preparowano. Jancu Vexler zeznawał:

(…) Widziałem tam drewniany stół, na nim były gałki oczne. Wszystkie miały numerki i karteczki. Oczy były koloru bladożołtego, jasnoniebieskiego, zielonego i fioletowego

To jeszcze nie wszystko. Mengele zabijał bliźniaki, które miały różne kolory oczu. W takich wypadkach liczyło się dla niego tylko uzyskanie gałek ocznych. Został udokumentowany nawet przypadek, że wykonał on śmiertelny zastrzyk fenolu bezpośrednio do komory serca, aby zabić dzieci, ponieważ jeden z chłopców miał jedno oko niebieskie, a drugie szare.

Zabijał, aby przeprowadzać sekcje zwłok

Badań i eksperymentów, które Mengele przeprowadzał w Oświęcimiu było dużo więcej. Ostatnim z jego szaleńczych pseudonaukowych zachowań eksperymentów było przeprowadzenie sekcji zwłok. Najpierw jednocześnie zabijano bliźnięta przez podanie śmiertelnego zastrzyku prosto w serce, a później ich organy wysyłano do Instytutu Badań Antropologicznych i Biologiczno-Rasowych. Na przesyłce zawsze widniał napis: „Pilne, przesyłka ważna dla celów wojennych”.

„Anioł Śmierci” często wysługiwał się innymi, ale zdarzało się także, że zabijał sam. Erszebet Fleischmann wyznała, że widziała, jak jeden z niemowlaków-trojaczków został po wcześniejszym podaniu mu narkotyku przecięty wzdłuż na dwie części na oczach matki na stole operacyjnym. Opisano także przypadek, kiedy to jeden z bliźniaków zmarł na zapalenie płuc. Z tego powodu uśmiercono także i drugiego, aby upewnić się, czy i u niego nie pojawiły się symptomy tej choroby.

Sprawdzał, ile noworodki wytrzymają bez jedzenia

Ruth Elias opowiedziała, że po urodzeniu córeczki Mengele kazał zabandażować jej piersi. Wszystko po to, aby kobieta nie mogła karmić dziecka. Później codziennie ją odwiedzał i sprawdzał, jak się czuje i przyglądał się noworodkowi. Gdy pewnego dnia znów się pojawił, powiedział Ruth, że jej córeczka zostanie wkrótce zabrana. Wtedy kobiecie z pomocą przyszła czeska lekarka. Dała jej zastrzyk, którym kobieta miała sama uśmiercić dziecko, aby uniknęło cierpienia. Kiedy Mengele dowiedział się o śmierci dziewczynki, odesłał kobietę. Inna matka opowiedziała:

Nieustanny płacz i niemoc zaradzenia temu stawały się udręką nie do wytrzymania (…) w 17 dniu życia Stefanek już nie płakał. Leżał cichutko i czekał. W południe umarł (…). Policjantka zabrała moje i jedno inne dziecko pod pachę, jak lalki, do spalenia

Eksperymenty „Anioła Śmierci” trwały bardzo długo i zabrały wiele ludzkich istnień. W swojej szaleńczej żądzy był niepohamowany.

Nigdy nie odpowiedział za to, co zrobił

Josef Mengele został schwytany tuż przed końcem wojny. Umieszczono go w obozie jenieckim pod Monachium. Uniknął on jednak aresztowania. Wszystko dlatego, że nie posiadał typowego dla SS-manów tatuażu z grupą krwi. Później przepadł i mimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań i nagrody za „jego głowę”, nie udało się go schwytać.

Wiadomo, że uciekł na inny kontynent – najpierw do Argentyny, następnie do Paragwaju, a na końcu do Brazylii. Zmarł w 1979 roku z powodu udaru mózgu.

Pochowano go jako Wolfganga Gerharda

Treść została napisana na podstawie artykułu „Doktor Mengele – Anioł Śmierci z Auschwitz” autorstwa Katarzyny Okoniewskiej, który ukazał się w serwisie Histmag.org.

Źródło: histmag.org | Fotografie: instagram.com