Rodzina wracała z wakacji, kiedy doszło do wypadku. Dwoje małych dzieci zginęło na miejscu

We wtorek 24 lipca około godziny 16:00 na obwodnicy w Gdańsku samochód osobowy uderzył w stojącą na poboczu ciężarówkę. W wypadku tym zginęło dwoje dzieci, a 3 osoby, w tym niespełna roczniak, zostały ranne. W czasie akcji ratunkowej niektórzy kierowcy starali się pomóc, jednak nie wszyscy… Część z nich zachowała się wyjątkowo podle. Dlaczego?

Porozrzucane zabawki

Wszyscy świadkowie tego wypadku nie zapomną go do końca życia. Widok był koszmarny. Wszędzie było porozrzucanych pełno zabawek oraz bagaży. Sytuacja miała miejsce w okolicy Węzła Lipce na obwodnicy południowej Gdańska. Autem osobowym, które uczestniczyło w wypadku, podróżowało 5 osób. Było tak zniszczone, że trudności przysporzyło rozpoznanie jego marki. Kpt. Łukasz Płusa, rzecznik pomorskich strażaków, powiedział, że na miejscu zdarzenia pracowało 4 zastępy straży pożarnej.

Rodzina wracała z wakacji, kiedy doszło do wypadku. Dwoje małych dzieci zginęło na miejscuUdostępnij

Wstępne ustalenia policjantów

Ze wstępnych ustaleń wynika, że w samochodzie znajdowała się rodzina, która wracała z wakacji – troje dzieci oraz rodzice. Maluszki w wieku 2 oraz 3 lat zginęły na miejscu. Niespełna roczniak oraz dorośli trafili do szpitala wojewódzkiego w Gdańsku. Ich stan jest bardzo poważny. Policja oraz prokuratura wciąż ustalają dokładniejsze okoliczności zdarzenia. Rodzina, która ucierpiała w wypadku pochodziła najprawdopodobniej z okolic Pruszkowa.

Rodzina wracała z wakacji, kiedy doszło do wypadku. Dwoje małych dzieci zginęło na miejscuUdostępnij

Dwie skrajnie różne postawy kierowców

Gdy doszło do wypadku i wezwano już na miejsce pomoc, część kierowców zachowała się tak jak należy. Mieli świadomość, że liczy się każda sekunda. Utworzyli tzw. korytarz życia, aby usprawnić akcję ratunkową. Jednak nie wszyscy myśleli trzeźwo i rzeczowo. Oprócz tych świadomych ogromu tragedii, byli też tacy, którym najwyraźniej mocno się spieszyło… Wykorzystali chwilę i postanowili sami skorzystać z możliwości przejazdu. Jechali pod prąd, torując drogę służbom ratunkowym, bo nie chcieli stać w korku jak reszta. Ci, którzy chcieli pomóc, nie wierzyli własnym oczom i przecierali je ze zdziwienia.

Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca i powinna być piętnowana…

Źródło: fakt.pl, wiadomosci.gazeta.pl | Fotografie: twitter.com