Zamieszki we Francji po wygranej MŚ. Płonęły samochody i ginęli ludzie

MŚ w Rosji właśnie dobiegły końca. W meczu finałowym zmierzyły się reprezentacje Francji i Chorwacji. Po zaciętym i emocjonującym boju to trójkolorowi rozprawili się z Chorwatami wygrywając 4:2. Ostatecznie sięgając po tytuł mistrzów świat po raz drugi w historii – powtarzając sukces z 1998 roku. Nie ma się więc co dziwić, że po wygranym przez Les Bleus finale we Francji już wczoraj w nocy rozpoczęło się wielkie świętowanie. Niestety nie obyło się bez zamieszek, które zmusiły policję do interwencji. W samym Paryżu nad bezpieczeństwem ludzi czuwało ponad 4 tysiące funkcjonariuszy.

Początek zamieszek

W Paryżu niespokojnie było już od otwarcia strefy kibica o godzinie 13:00. Niecierpliwi fani piłki nożnej napierali na barierki i robili dosłownie wszystko, aby pokazać „kto tu rządzi”. Niejednokrotnie doprowadzali do starć z policją, która niejednokrotnie zmuszona była do użycia gazu łzawiącego. Prawdziwe piekło rozpętało się jednak dopiero po finale.

Plądrowanie sklepów, rzucanie kamieniami, podpalanie samochodów

To nie pierwszy przypadek, kiedy grupy chuliganów i bandy z imigranckich gett wdawały się w bójki, plądrowały sklepy, rzucały racami, kamieniami, petardami czy nawet przewracały i podpalały samochody. W innych miejscach grupy wandali niszczyły ławki, podpalały kosze na śmieci i atakowały funkcjonariuszy. Podobna sytuacja miała miejsce po półfinale, w którym Trójkolorowi pokonali Belgię, jednak tym razem miało to znacznie większą skalę.

Nie obyło się bez rannych i ofiar śmiertelnych

Do zamieszek doszło też w wielu innych francuskich miastach, m.in. w Lyonie, Nicei czy Tulonie. W skutek zamieszek jeden z policjantów został ranny po wybuchu petardy. Nie obyło się także bez szkód na cywilach. Jeden z motocyklistów wjechał w trójkę dzieci, podczas gdy winowajca wykorzystał moment ogromnego zamieszania i uciekł z miejsca zdarzenia. Ciężko ranny został 3-letni chłopczyk i dwie 6-letnie dziewczynki. Cała trójka została przetransportowana do szpitala.

Inny motocyklista nie miał jednak tyle szczęścia i stracił życie po zderzeniu z samochodem. Do tragedii doszło w miejscowości Oise.

W miejscowości Annecy, w regionie Owernia-Rodan-Alpy zginął z kolei 50-letni mężczyzna. Oszalały z radości fan piłki nożnej, zaraz po końcowym gwizdku wskoczył do kanału i skręcił sobie kark. Z kolei w Saint-Felix zmarł około 30-letni kibic. Samochód, którym jechał rozbił się o drzewo. Jak się później okazało, mężczyzna również wcześniej świętował zwycięstwo reprezentacji.

Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że na tę chwilę francuscy kibice czekali 20 lat, a co za tym idzie dzika radość wzięła górę. Nasuwa się jednak pytanie, czy tak powinno wyglądać świętowanie zwycięstwa? 

Źródło: tvn24.pl, rmf24.pl | Fotografie: twitter.com