„Z 11 osób z mojej rodziny przeżyły tylko dwie”. Nad jeziorem rozegrał się prawdziwy horror

Rodzina Colemanów wypożyczyła duży samochód i jak co roku wybrała się nad jezioro Table Rock w Branson w USA. Jej członkowie nie przewidzieli jednak najgorszego. Nie zdawali sobie sprawy, że będzie to ich ostatni wspólny wyjazd. Wszystko za sprawą tragedii, do której doszło, podczas gdy wspólnie znajdowali się na wodzie. Nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.

Jak doszło do tragedii?

Tia Coleman pływała na łodzi wraz 10 członkami swojej rodziny w czwartek wieczorem, kiedy nad jezioro nadciągnęła burza. W pewnym momencie porywisty wiatr wywrócił łódź do góry nogami, na skutek czego wszyscy wpadli do wody. Wtedy rozpoczęła się walka o przetrwanie. Tak to wydarzenie wspomina Tia:

Prosiłam Boga, by pozwolił mi już umrzeć. Gdy poczuła, że wypływa na powierzchnię, chciała już tylko zobaczyć dzieci. Niestety wszystkie zginęły

„Z 11 osób z mojej rodziny przeżyły tylko dwie”. Nad jeziorem rozegrał się prawdziwy horror
UdostępnijYoutube

„Z 11 osób z mojej rodziny przeżyły tylko dwie”

Jak podają źródła, na pokładzie łodzi znajdowało się łącznie 31 osób. Śmierć poniosło 17 osób, a w tym dzieci. Wśród ofiar było dziewięciu członków jednej rodziny

Z 11 osób z mojej rodziny przeżyły tylko dwie – ja i mój bratanek. Straciłam wszystkie dzieci. Straciłam męża. Straciłam teściów – powiedziała stacji telewizyjnej Fox59 Tia Coleman, która cały czas przebywa w szpitalu

Na łodzi były kamizelki ratunkowe. Kapitan zapewniał jednak, że nie będą nikomu potrzebne. Kiedy zerwał się wiatr, na ich włożenie było już za późno.

Zdjęcie główne ma wyłącznie charakter poglądowy

Źródło: wiadomosci.wp.pl, youtube.com | Fotografie: usafe.af.mil